Znajdziecie tu kolekcję prac obejmującą różne dziedziny, lecz głównie szablony na bloga, z których można korzystać.
lip 5, 14:22
Moi rodzice powrócili w poniedziałek z Chorwacji, a ja mam do nich taki lekki żal, że ja tam nie byłam. No ale cóż, zacznę poważnie zarabiać to sobie pojeżdzę.
Niestety już w pierwszym dniu zaczęli mnie denerwować, a w szczególności mama, która często pieprzy mi nad uchem, żebym się zaczęła uczyć... Mam jeszcze dwa miesiące do egzaminu, więc niech nie jęczy i da mi odpocząć po tym wszystkim co przeszłam w ciągu ostatniego roku. Nie mogę uwierzyć, że skończyłam już college. Tyle świetnych dni z ludźmi, ale niestety dużo też wkurzających chwil, które łączą się głównie z zajęciami. Żal mi minionych chwil właśnie dlatego, że tak świetnych ludzi miałam w grupie, a teraz to się wszystko skończyło.
Szkoda, że miłe chwile tak szybko muszą upływać. W liceum – szkoda gadać, wiele razy już powtarzałam jak za przeproszeniem chujowo się czułam wśród tych ludzi. Wyobcowana, praktycznie bez przyjaznej duszy w klasie (oprócz Izy, za co jej serdecznie dziękuję, bo nie wiem co bym zrobiła gdyby jej nie było!). Może to była różnica poglądów, albo charakterów, albo ja jakaś lewa byłam? Chyba za dużo zrzucam winy na nich, zamiast ocenić siebie w tamtym momencie. Wprawdzie upłynęły 3 lata odkąd skończyło się liceum, ale dalej zastanawiam się co było przyczyną tamtych dość dziwnych relacji. Ani Iza, ani ja nie jesteśmy typami aspołecznymi, bo udowadniają to znajomości, które zawarłyśmy na studiach, a gdy trwały te 4 licealne lata, to wszystko było takie jakieś dziwne.
Problem mógł tkwić w tym, że nie starałyśmy się dopasować do nich od samego początku, a później było już coraz trudniej. Ale z drugiej strony – ktoś o tym mówił na forum ebloga (wiecie, tam naprawdę są bardzo mądrzy ludzie i warto z nimi przebywać), że nawet jak się widzi kogoś, kto siedzi sam, poza wszystkimi grupami, to się nie podejdzie i nie zacznie rozmowy, lecz jest się szczęśliwym, że ma się z kimś rozmawiać i jest się częścią jakiejś grupy. To chyba był problem mojej ex klasy.
Chociaż ja właśnie ukończyłam liceum i jestem od ciebie młodsza o kilka lat, to dopiero ta notka uświadomiła mi, że problem, który opisujesz, dotknął nie tylko mnie. Ja przyjaźniłam się całe liceum i przyjaźnię nadal z dziewczyną, która okazuje tę przyjaźń bezinteresownie (z wzajemnością). W mojej klasie były takie podziały, że rozpadła się na kilka podgrup, które nadały sobie nawet własne nazwy… I cieszę się, że czas liceum dla mnie już minął.
Czytałam, że studiujesz filologię angielską, też złożyłam na nią papiery, marzę, żeby mnie tam przyjęto (albo na skandynawistykę). Na razie pozostaje niepewność.
Masz ciekawe notki i śliczny layout. Chciałam jeszcze zapytać co do CMSa: mam zainstalowany Cutenews, ale chciałabym go zmienić, czy opłaca się Textpattern (tzn. czy np. nie jest zbyt upierdliwy w obsłudze)? Ściągnęłam sobie na próbę kilka layoutów i wydaje mi się, że przy częstych zmianach laya wystarczy tylko wklejać odpowiednie tagi? Też niedawno przeniosłam się na własną grzędę sieciową. Po prostu pytam, bo moje pierwsze podejście do Wordpress i Textpattern skonczyło się porażką.
Nie męczę już i pozdrawiam :-)
.spotkałam sie z tym nie raz, kiedyś rownież ja byłam w takiej sytuacji i mogła bym powiedziec że nadal sie czuje jak bym była. Może to wszystko zależy od charakteru. Nie mówię że nie miałam znajomych i w ogóle ale rzadko czułam się cześcią grupy. Cieszę sie tylko z tego że nie jestem typem osoby która nie mogła by sobie z tym poradzic, byc obok, bo gdyby sie nad tym głebiej zastanowic to nigdy do końca mi nie zależało. Zawsze cieszyłam się z tego co miałam i dalej tak mam
.a co do tego dopasowania, to dlaczego my mamy się dopasowywac, moze to reszta powinna, przecież nie jesteśmy gorsi więc po co się zmieniac? pozdrawiam [;
Ucieszyłam się, kiedy przeczytałam to, co napisałaś o filologii angielskiej. Prawdziwą naukę, a właściwie niezłą katorgę pod batem mojej nauczycielki zaczęłam jakieś 3 lata temu (choć można powiedzieć, że uczę się od jakichś siedmiu lat), ale w porównaniu z tym, co umiałam po gimnazjum, to do chwili obecnej zrobiłam skok do przodu o jakieś 400%. I wcale się za dobrą w angielskim nie uważam, wręcz przeciwnie, ale uwielbiam języki (czy to polski, czy angielski, byle nie francuski) i to pomaga mi nie myśleć o tym, że idąc na filologię być może pakuję się w bagno, w coś, co mnie przerośnie.
Już wczoraj trochę poprzeglądałam gotowe szablony, najlepiej się uczę analizując gotowe przykłady i dzięki temu coś mi się rozjaśniło za drugim podejściem. Rzeczywiście wydaje się prosty, nie wiem, co ja sobie wyobrażałam :-) I dziękuję za adres tej strony, rozgrzebując parę tygodni temu internet w poszukiwaniu CMSa jakoś na nią nie trafiłam.
A w moim panelu administracyjnym na yoyo jest informacja, że mam zajęte 0.75MB przestrzeni mysql, tak w sam raz na Cutenews…
A zapomniałam wspomnieć, że zaglądając tu kiedyś, poznałam cudowny zespół Mediaeval Baebes – i w samą porę, bo Loreena McKennitt mi się znudziła :-)
Pozdrawiam!
Ja właśnie skończyłam liceum… I wiesz, mam podobnie jak Ty – nie umiałam się dogadać z tymi ludźmi. I nie brakuje mi nikogo z mojej byłej klasy. Nawet mojej koleżanki z ławki… Dziwne to jakieś… Chyba odcięłam się od prawie wszystkich “licealnych znajomych”. Dziwne to życie… Mam nadzieję, że chociaż na studiach będzie dobrze… Jedno jest pewne – na pewno będzie lepiej, bo gorzej być nie może :PP
Ja może nie tyle co czułam się wyobcowana w swojej klasie, ale na pewno nie mogę powiedzieć, że było mi tam naprawdę dobrze. Często na nich narzekałam bo mnie wkurzali. Dopiero pod koniec, kiedy wszyscy zdali sobie sprawę, że najprawdopodobniej nigdy nie spotkamy się już w takiej grupie zaczęli być dla siebie mili. U mnie ogólnie panował tzw. “wyścig szczurów”. Może nie czuło się tego tak bardzo, ale cały czas odnosiłam wrażenie, że ktoś mnie obsmarowuje za plecami… Zobaczymy co będzie teraz, na studiach… :)
No tak, mów mi jeszcze, bo ja po wakacjach zaczynam naukę w liceum :P
Typem odmieńca byłam w szkole podstawowej, ale to dlatego, że moja klasa była nienormalna i mówiła “oni umią”.
Co się tyczy podróży- kiedy miałam osiem lat, moi Rodzice pojechali do Paryża i też miałam do nich ogromny żal, zwłaszcza, że ulokowali mnie u dziadków, na wsi.
Paranoja. Pozdrawiam :)
Ja miałem tak w gimnazjum,ale u mnie był wyścig szczurów,bo jak mozna nazwac innaczej sytuacje gdy srednia klasy na koniec 3 klasy wynosi 4,7, ze przy kazdym bledzie przy tablicy jestes wysmiany, ze kazdy mysli “co zrobic zebys Ty nie miał”,a nie “co zrobic zebym miał tak jak on”. Potem w liceum miałem świetna grupe,super ludzi,z ktorymi spedziłem miłe chwile i zawsze byli przy mnie mimo ze z powodu tanca,malo czasu miałem dla nich.Zreszta co jakis czas sie spotykamy.Na studiach tez super grupe trafiłem,nikt sie nie wybija ze ma tatusia adwokata,nikt nikogo nie doluje,pomagamy sobie. A co do rodziców,u mnie jest tak jak przyjezdzałem sie do domu uczyc na egzaminy i juz chcialem sie zaczac uczyc,ale akurat np. mama wez sie ucz,to przechodzila mi chec, przeciez jestesmy dorosli,wiemy kiedy mamy sie uczyc,zdajemy sobie sprawe z tego ze to praca na nasza przyszłość,ale czasy ze nas sie goniło do nauki,mineły wraz z podstawówka,moze po czesci z gimnazjum. Pozdrawiam